Gdy liczy się wielkość… trzeba większej drukarki 3d 😉 Czasem chcemy po prostu wydrukować coś większego niż kieliszek czy brakujący klocek lego. I wtedy warto się zastanowić jak duże obiekty możemy tworzyć na drukarce 3d.

Niedawno opublikowaliśmy szczegółowe porównanie dostępnych domowych drukarek 3d. Gdy zestawić drukarki z tego porównania pod względem objętości prostopadłościanów w których muszą się zamknąć wydruki rzecz przedstawia się następująco.

Wiemy więc jakie możliwości są dostępne „z półki”. Ale co gdy chcemy zrobić coś większego?

Czytaj dalej »

 

Kilka dni temu pojawił się bardzo użyteczny online’owy generator firmware Marlin.

Marlin to następca firmware’ów 5D i Sprinter (o czym pisaliśmy w poradniku software’owym), który ma zastosowanie w szerokiej gamie drukarek na różnych elektronikach. Podstawową cechą Marlina jest to, że patrzy on „do przodu” na kolejne polecenia/linijki gcode i „inteligentnie” koryguje ruchy głowicy, tak by gładko wejść w następną prostą. Efektem jest zniknięcie charakterystycznych dla Sprintera „przerysowanych kantów” na okrągłych przedmiotach wynikających z krótkich przestojów głowicy pomiędzy kolejnymi poleceniami. Ponadto Marlin oferuje też wiele innych udoskonaleń włączając w to obsługę panelu LCD, który może nam pomóc w sterowaniu drukarką. Jeśli więc ktoś nie pracuje jeszcze na swoim RepRapie na Marlinie to najwyższy czas się przesiąść.

Automatyczny generator jest bardzo (jak na tego typu software) przyjaznym dla użytkownika narzędziem. Umożliwia wybór wielu parametrów takich jak rodzaj elektroniki, której używamy, wielkość obszaru roboczego, rodzaj termistora, inwertowanie ruchu w poszczególnych osiach czy baudrate. Do każdego parametru jest krótki opis co on oznacza i jakie wartości są rekomendowane.

Po kliknięciu „buduj” dostajemy możliwość ściągnięcia do wyboru:

  • pliku config.h z pomocą którego możemy sami skompilować Marlina i wrzucić go na naszą elektronikę (to nie jest trudne – na dole tej strony jest opis krok po kroku jak to zrobić),
  • skompilowanego pliku hex, który należy już tylko uploadować na drukarkę, oraz
  • co jest chyba największą zaletą tego narzędzia, zzipowanej paczki software, gdzie wystarczy podłączyć drukarkę, uruchomić plik, a reszta stanie się automagicznie.

To bardzo użyteczne narzędzie dla każdego, kto chce po prostu drukować i nie ma czasu czy ochoty wnikać w zawiłości firmware. Dla innych osób generator będzie dawał możliwość łatwego eksperymentowania z różnymi parametrami. Tak czy inaczej gorąco polecam!

 

Po kilku miesiącach szumu medialnego w końcu na Thigiverse pojawiły się pliki umożliwiające zbudowanie Printrbota (nie ma literówki w nazwie). Pisaliśmy o nim niedawno w naszym przewodniku dla budujących/kupujących drukarkę.

Ta, stworzona przez świeżo upieczonego adepta druku 3d – Brooka Drumm, bardzo prosta konstrukcja zdobyła ogromną popularność na Kickstarterze. Projekt zamiast planowanych $25 000 dostał $830 000 jako fundusz startowy! To pokazuje siłę społeczności, prawda?

Printrbot to drukarka przeznaczona dla początkujących drukarzy jako pierwsza maszyna. Nie ma może nadzwyczajnych parametrów, ale jest za to niezwykle prosta do zbudowania (mówi się, że w złożenie zestawu zajmuje 2h) i przez to tania – komplet części będzie kosztować około $500. Będzie, gdyż dostawy komercyjne planowane są dopiero na maj. Na razie firma obsługuje w pierwszej kolejności niemal 2000 osób, które wsparły ją na Kickstarterze. Ponoć farma Printrbotów w siedzibie firmy drukuje non stop potrzebne części 🙂 Oczywiście bardziej niecierpliwi mogą sobie sami złożyć drukarkę na podstawie opublikowanej listy części.

Na pewno niebawem pojawi się wiele fanowskich przeróbek i udoskonaleń Printrbota. Już na pierwszy rzut oka ortogonalna konstrukcja wręcz zaprasza do powiększenia powierzchni roboczej (domyślnie to tylko 130 x 130 x 130 mm). Zresztą sami twórcy planują wypuszczenie modelu Printrbot Plus, który byłby zdolny do druku w sześcianie o boku 300mm.

Czekamy na wiadomości o pierwszych Printrbotach w Polsce!

 

Coraz częściej w artykułach na popularnych portalach pojawiają się zachwyty nad technologią druku 3d. Niektórzy co prawda piszą, że druk 3d to tylko chwilowa moda. Ale więcej mówi się, że techniki addtywne zastąpią obecnie królującą produkcję masową. Często przy tym autorzy wieszczą, że niebawem będziemy mieli do dyspozycji funkcjonalny odpowiednik replikatorów ze Star Treka. Wystarczy będzie podejść do stojącej w kącie mieszkania maszyny, powiedzieć „pilot do telewizora, nieduży, zielony„, usłyszymy krótkie ziiip! i drukarka zrobi nam potrzebną rzecz.

Cóż, śmiem twierdzić, że tak nie będzie. Nie w żadnej rozsądnej perspektywie czasowej.

Powiedzmy to sobie wprost: dzisiejsze domowe drukarki 3d, są w najlepszym przypadku… bardzo takie sobie. Mają słabą rozdzielczość przestrzenną (niedowiarków zapraszam do wydruku mechanizmu zegarka ręcznego), wiele kształtów jest na nich niewykonalnych (spróbujcie wydrukować zwój siatki ogrodzeniowej), a jak już drukują coś większego od gwizdka to są absurdalnie wolne. Ponadto daleko im do niezawodności, która pozwoli na używanie ich przez kogokolwiek poza ryjącymi po forach i odpornymi na frustrację geekami. A do tego wszystkiego trzeba dołożyć chyba największe ograniczenie w postaci palety dostępnych materiałów, gdzie do wyboru mamy plastik albo… plastik. Można powiedzieć, że właściwie jedno co dzisiejszym drukarkom naprawdę nieźle wychodzi to drukowanie części do nich samych.

Ktoś powie, że nieco lepsze parametry mają obwarowane patentami drukarki przemysłowe takich firm jak Objet czy Stratsys.

Czytaj dalej »

 

Widzieliśmy już wiele programów do modelowania 3d w przeglądarkach, jednak zwykle aplikacje te ograniczone były do parametrycznego edytowania gotowych modeli w pewnych granicach i wysyłania ich do druku 3d. Przykładami takich rozwiązań mogą być MyRobotNation czy LightPoem. Programy te są na pewno interesujące i zapewne przynoszą niezły zwrot z inwestycji, ale mocno limitują kreatywność webowego twórcy.

Znacznie szerzej podeszli do tematu programiści z Finlandii, którzy stworzyli Tinkercad. To narzędzie jest uniwersalne pod względem oferowanych funkcji, a więc można w nim teoretycznie zaprojektować dowolny obiekt.

Program jest niezwykle intuicyjny w obsłudze – po prostu wchodzimy na stronę i wiemy co trzeba robić. Już kilka minut zabawy pozwoliło mi na stworzenie takiego przedmiotu:

Interfejs opiera się o podstawowe kształty takie jak walce, kule czy piramidy i pozwala na dowolne operowanie nimi. W szczególności dobrze zaimplementowane są funkcje boolowskie czyli sumowanie i odejmowanie obiektów. Całość działa przy tym w bardzo płynnie, nawet na moim, wołającym już powoli o wymianę, laptopie.

Interesująca jest funkcjonalność „questów”. To interaktywne mini tutoriale pokazujące jak zbudować w programie różne obiekty. Myślę, że jest to pomysł, który mogliby skopiować również wielcy świata oprogramowania.

Dodatkowym atutem webowego podejścia jest to, że po zakończeniu tworzenia obiektu użytkownik może go wyeksportować do Thingiverse’a (już widzę na T’versie ten zalew obiektów będących efektem pełnych zapału wprawek i produktów zajęć gimnazjalnych 😉 .

Wydaje się, że o ile Finowie nie są skończonymi altruistami, to komercyjnym powodem powstania tego software była możliwość drukowania. Poza eksportem (ale nie importem) gotowej kreacji do STLa, w programie można bezpośrednio zgłosić obiekt do wydruku na najpopularniejszych portalach usługowych: i.materialise, Ponoko i Shapeways.

Nie jest to narzędzie dla profesjonalistów i nie może się równać pod względem dostępnych funkcji z Blenderem, Rhino czy choćby GoolgeSketchup. Ale prostota interfejsu spowoduje z pewnością, że początkujący twórcy Tinkercada polubią. A i bardziej doświadczone osoby mogą użyć go, żeby zbudować coś nieskomplikowanego „na szybko”.

Via i.materialise

© 2011 Suffusion theme by Sayontan Sinha