sty 102012
 

Rozpoczęcie targów CES w Las Vegas otworzyło w 2012 roku sezon na nowości techniczne – między innymi wśród drukarek 3d.

Jedną z nich jest kolejna maszyna spod znaku Makerbot. Do dotychczasowego, popularnego w niektórych kręgach modeli Makerbot Thing-O-Matic oraz CupCake CNC dołączył większy i bardziej wszechstronny brat Makerbot Replicator (aż dziw, że nikt wcześniej tej nazwy nie użył).

Replicator charakteryzuje się przede wszystkim głowicą z dwoma dyszami. Dwie dysze oznaczają możliwość druku obiektów w dwóch kolorach lub druk z materiałem podporowym wymywalnym wodą. Obie opcje z pewnością umożliwią dojście do bardzo ciekawych rezultatów.

Nowa drukarka pracuje z obszarem roboczym o wymiarach 225 x145 x150mm, a głowica z dyszami o średnicy 0,4mm przesuwa się domyślną prędkością 40mm/s. Taka prędkość nie jest zawrotna jak na dzisiejsze standardy, ale zrozumiała gdy weźmie się pod uwagę podwójna głowicę i związaną z nią inercję. Tak czy inaczej wydruki wykorzystujące całą, dość sporą przestrzeń roboczą zajmą wieeele godzin.

Ponadto Replicator ma wbudowany mini panel LCD, który umożliwia sterowanie maszyną, oraz slot na zewnętrzną pamięć flash, co pozwala na druk bez potrzeby stałego podpięcia drukarki do komputera. Tutaj można obejrzeć filmik reklamowy Replicatora zrealizowany w luźnej konwencji.

Makerboty są realizowane na licencji open-source. Można sobie taką maszynę zbudować samemu w domu zmawiając tylko kilka kluczowych części. Ale firma Makerbot przede wszystkim bazuje na sprzedaży gotowych, złożonych drukarek. Nowy Replicator kosztować będzie 1749$ za wersję z jedną i 1999$ za wersję z dwoma głowicami. Biorąc pod uwagę, że drukarka będzie przesyłana z USA i doliczyć należy jeszcze cło i VAT, to  Z\z punktu widzenia potencjalnego polskiego kupującego cena Replicatora wyniesie jakieś 10 000zł. A to już znacznie więcej niż alternatywne drukarki.

Biorąc pod uwagę silną markę Makerbota (ta firma stoi między innymi za stroną Thingiverse.com) można się spodziewać, że mimo dość wysokiej ceny, Replicator znajdzie swoich nabywców.

 

Zakładając, że złożyłeś juś drogi czytelniku swoją drukarkę, podpiąłeś wszystkie kable i włączyłeś zasilanie, możemy zająć się przygotowaniem pierwszego wydruku. Ale..  hola 🙂 to jeszcze nie takie proste. Zanim to zrobimy, musimy przejść przez kilka pozornie skomplikowanych procedur i zainstalować trochę softu.

Po pierwsze : po podpięciu Twojej elektroniki do portu USB, komputer zapyta o sterowniki. W zależności od Twojego systemu, ściągną się one automatycznie, albo będziesz musiał je znaleźć i wskazać instalatorowi. Standardowo znajdują się one np. w pakiecie Arduino, w katalogu drivers (FTDI USB). Po udanej instalacji powinieneś zobaczyć w menedżerze urządzeń nowy port COM – zapamiętaj jego numer, przyda się za chwilę.

Następny krok – tzw Host Software. Co to takiego ? Hmm… zacznijmy może od początku. Każdy RepRap potrzebuje trzy typy oprogramowania, żeby móc działać : Host Software, Firmware i Slicer.

Host Software – pakiet zainstalowany na komputerze pozwalający na sterowanie drukarką. Można za jego pomocą testować osie, rozgrzewać hot end i wysyłać do maszyny sekwencję g-kodów – czyli obliczoną wcześniej ścieżkę głowicy. Najpopularniejszym hostem jest obecnie Pronterface, część pakietu Printrun działającego pod Pythonem 2.7. Niektórzy używają też RepSnappera albo ReplicatorG, tudzieś trochę archaicznego oryginalnego RepRap Host, który generuje również gkody (strasznie powoli). Jest też komercyjny NetFabb for RepRap – do sterowania Ultimakerem i podobnymi drukarkami, z wbudowaną bardzo szybką funkcją generowania gkodów.

Firmware – oprogramowanie napisane specjalnie do sterowania elektroniką. Ładuje się je na chip za pomocą pakietu Arduino, interpretuje ono wszystkie wysłane z komputera instrukcje (g-kody właśnie) i przekłada je na konkretne ruchy/działania. Najpopularniejszy obecnie jest Sprinter, ale coraz większą popularność zdobywa też Marlin, który ma tzw 'look-ahead’, co przekłada się na lepszą jakość druku. Poza tym używa się też TeaCup i inne pakiety.

Slicer – jedna z najważniejszych części 'łańcucha’, jak nazwa wskazuje tnie model na 'plasterki’ i przekłada to na sekwencje ruchów głowicy – zazwyczaj obwód/obwody (outlines) i wypełnienie (infill). Odpowiednie ustawienie prędkości druku, grubości warstwy i innych parametrów jest kluczowe do otrzymania dobrej jakości wydruku. Polecane slicery to Skeinforge (trochę skomplikowany, ale duża kontrola nad wszystkim), SFACT (zmodyfikowana wersja Skeinforga, prostsza w konfiguracji), RepSnapper (tak, to jest też host software – ma wbudowany bardzo szybki slicer, z jakością nie jest już tak dobrze) no i Slic3r (bardzo szybki, i dobra jakość – niestety jeszcze niedopracowany i ciągle w rozbudowie).

 

Po wyborze naszego hosta, ściągamy go z netu i instalujemy. RepSnapper jest tutaj, a Pronterface tutaj jako Printrun(to nazwa całego pakietu). RepSnappera wogóle nie trzeba instalować (odpalamy go po rozpakowaniu), niestety Printrun jest już trochę bardziej skomplikowany – trzeba zainstalować Pythona 2.7, a potem 4 różne dodatki, żeby móc go wogóle uruchomić (wszystko jest opisane w readme.txt).

RepSnapper wygląda mniej więcej tak:

A Pronterface tak :

 

Czytaj dalej »

 

O stronie Thingiverse pisaliśmy już wcześniej (i zapewne pisać będziemy jeszcze nie raz) w kontekście wielu ciekawych i użytecznych obiektów do drukowania, jakie można tam znaleźć. Jednak poza plikami 3d czasem pojawiają się tam również inne kreacje związane z drukiem 3d i kulturą tworzenia.

Niedawno udostępniony został na Thingiverse program, który umożliwia tworzenie trójwymiarowych, drukowalnych obiektów z dwuwymiarowych zdjęć czy też obrazków. Jako danych wejściowych potrzebuje on jpga zapisanego w skali szarości. Dla każdego pixela obrazka, w zależności od tego jak jest ciemny, przypisuje odpowiadającemu mu punktowi obiektu 3d wysokość. Całość zapisuje w gotowym do druku pliku w formacie STL.

Jeśli ktoś miałby problemy z tym programikiem to mogę polecić inny, wypróbowany i również darmowy, software produkcji niemieckiej (interfejs jest po angielsku).

Podobny do opisanego efekt można uzyskać operując oczywiście odpowiednio różnymi narzędziami do projektowania 3d np. Rhino. Jednak użycie takiego dedykowanego programu jest na pewno szybsze, znacznie prostsze, no i tańsze.

Używając takich programów mogą powstać np. trójwymiarowe mapy terenu (np. jeśli wyciągnąć mapę z Google Maps i odpowiednio obrobić) albo płaskorzeźby ze zdjęć. Jestem też pewien, że kreatywne osoby drukujące w 3d znajdą jeszcze wiele innych zastosowań dla takiego narzędzia.

Być może jednym z nich mogłoby być tworzenie trójwymiarowych iluzji takich jak te budowane przez szwajcarskich artystów Drzach i Suchy? Wideo z przykładem takiej zmyślnej instalacji bazującej na oświetlaniu powierzchni pod różnymi kątami można obejrzeć w widoku całego artykułu.

Czytaj dalej »

Koszty wydruku

 Posted by Konrad on 29 grudnia 2011  Praktyka drukowania  10 komentarzy »
gru 292011
 

W komentarzach do jednego z ostatnich wpisów czytelnik TMKii zadał pytanie o koszty wydruku. Pod kątem cyfrowej fabrykacji rzecz jest niezmiernie istotna, więc pomyślałem, że to dobry temat na kolejny wpis.

Pytanie dotyczyło kostki o wymiarach 15x15x30mm, która ma być „cegiełką” do budowania makiet.

Policzmy koszty wydruku dla tego przykładu oraz innych przypadków:
Najpierw zajmijmy się kosztami materiału.

Zakładam grubość ścianki 1,5mm (da to bardzo dużą wytrzymałość – element będzie raczej nie do uszkodzenia gołymi rękami, nawet jak ktoś się postara).
Ilość plastiku na ścianki to 1,5x(4×13,5×27+2x15x15) =~ 2850mm^3
Objętość wnętrza klocka to 27x12x12 =~ 3900mm^3. Nie ma sensu wypełniać całej tej objętości plastikiem, tak z powodu zużycia materiału jak i czasu. Dlatego najczęściej przy wydrukach robi się w środku obiektów kratownicę (infill) o określonej gęstości. Gęstość 20% zapewni dość solidne wypełnienie.
Taka kratownica zużyje 780mm^3 objętości plastiku.
Razem na nasz przykładowy wydruk potrzebujemy więc 3630mm^3 albo 3,63cm^3 plastiku.

Czytaj dalej »

gru 252011
 

Technologie druku 3d umożliwiają zrobienie wielu rzeczy. Pytanie gdzie są i gdzie się przesuwają granice tego co można i należy drukować.

Broń

Rozwój drukarek 3d daje olbrzymie możliwości. Jednocześnie, gdy się nad tym głębiej zastanowić, są rzeczy, których nie chcielibyśmy, aby je drukowano.

Sporą dyskusję w światku 3D wywołał niedawno projekt obudowy do karabinu AR-15 wystawiony na Thingiverse. Okazuje się, że w USA można kupić legalnie i bez pozwolenia prawie wszystkie części do tego karabinu, poza obudową właśnie. Wygląda na to, że tę obudowę można z powodzeniem zrobić z plastiku na drukarce 3d. A to pozwala na złożenie kompletnego, nierejstrowanego karabinu (co jest już nielegalne). Chodzą też słuchy, że dostępne są pliki pozwalające na wydrukowanie części do prostego przerobienia legalnej w USA broni strzelającej pojedynczymi pociskami na nielegalne wersje full-auto strzelające seriami. Jednak, jak się wydaje, te plik nie są dostępne w publicznej części Internetu.

Czytaj dalej »

© 2011 Suffusion theme by Sayontan Sinha